Kiszone ziemniaki Hasselback

No to już jest istna dekadencja i rozpusta. Bo nie dość, że to są ziemniaki, co już same w sobie jest dobrem (ziemniaczana miłość na zawsze w mym sercu), to jeszcze są to kiszone ziemniaki hasselback. Już pisałam o tym, z jakim zdziwieniem spotykam się kiedy mówię, że kimchi robię np. z buraków. Ale to betka w porównaniu do wielkich oczu, jakie robią ludzie słysząc, że…

ukisiłam ziemniaki!!!!!

Tak, ukisiłam i niczego nie żałuję. W trakcie kiszenia ziemniaków zmienia się nie tylko ich smak, ale i struktura. Robią się bardziej… hmmm… zbite. Przez co nawet po długim pieczeniu mogą robić wrażenie niedopieczonych. Ale spokojnie, są dopieczone. I zrobią dobrze każdemu, kto lubi kwaśno i słono. Jeśli lubisz tylko trochę, to kiś ziemniaki maksymalnie 7-10 dni. Ja swoje kisiłam 2 miesiące. Następnym razem kisić będę 3 i też pokocham jak swoje. A potem je upiekę. Bo pieczone ziemniaki hasselback to złoto jest. Upiekę, zjem i będę poklepywać się po brzuszku.

JAK UKISIĆ ZIEMNIAKI?

Jestem jak Michelle z „’Allo 'Allo!”. Nie lubię się powtarzać. O tym jak ukisić ziemniaki napisałam TUTAJ. W tym wpisie macie wszystkie informacje, a na zdjęciu, w słoiku widać nawet ziemniaki, z których upiekłam dokładnie te hasselbacki. Tutaj podobnie powinniście wybrać odmianę przeznaczoną do pieczenia (np. Irga, Irys lub Gala). Jak już je ukisicie to lecimy dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *