W mieście trudno jest mi znaleźć plusy zimy (co innego, kiedy mieszkałam na wsi). Śnieg szybko się brudzi i daleko mu do prawdziwej bieli, poranki wiążą się z odśnieżaniem samochodu i walczeniem z jego zamarzniętymi drzwiami, ewentualnie z marznięciem na przystanku autobusowym. Zero zimowego romantyzmu. Ale… mam jeden sposób na złamanie miejsko-zimowego pesymizmu. Są nim grzańce. Mam tu na myśli zarówno grzane piwo, jak i grzane wino. I trudno mi zdecydować, które wolę bardziej. Ciepły koc, grzane wino i wszystko staje się bardziej znośne.
Grzane wino z pomarańczą – składniki
– butelka czerwonego wina – u mnie zawsze wytrawne ewentualnie półwytrawne
– 2 pomarańcze
– kilka ziaren kardamonu lub szczypta mielonego
– kora cynamonu lub około łyżeczki mielonego
– skórka starta z jednej, sparzonej cytryny
– kilkanaście goździków
– 3-2 łyżki miodu (jeśli używacie wina słodkiego, miód możecie pominąć)
Grzane wino z pomarańczą – przygotowanie:
Pomarańczę dokładnie szorujemy, sparzamy wrzątkiem i kroimy na kawałki.
Wino przelewamy do garnka i dodajemy wszystkie składniki, wraz z pomarańczą.
Ustawiamy na małym ogniu i podgrzewamy mieszając, aby miód się rozpuścił.
Nie dopuszczamy do zagotowania wina.
Następnie grzane wino rozlewamy do szklanek, kubków czy czegokolwiek, przecedzając je przez sitko.
Smacznego!!

Cześć! Jestem Sylwia. Lubię dobre jedzenie i ładne rzeczy. I podróże. Mieszkam na podlaskiej wsi. Od kilku lat interesuję się permakulturą i jej narzędzia wykorzystuję w siedlisku, w którym mieszkam. Placki ziemniaczane for life, sernik tylko z rodzynkami, marcepan bliski mojemu sercu, Makłowicz na prezydenta.


To jest to, co za każdym razem pobudza moje zmysły 🙂
Ach i ja mam podobnie!
Zima nie daje za wygraną, mają być jeszcze mrozy do -15 stopni! Taki grzaniec to lekarstwo dla ciała i duszy.
w zimie jedyny alkohol, który pijam to właśnie grzane wino 🙂
Nooo! Dobre na zimę.Dobre na chandrę. Ale czy pomoże na chandrę zimą??!!!
Uwielbiam!!!!